| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
RSS
środa, 15 listopada 2017
ptakiem być

Nie chce mi się już pracować. Samej trudno mi w to uwierzyć, bo jeszcze niedawno byłam przekonana, że będę pracować póki zdrowie jako takie. Lubiłam i chciałam pracować. Zwłaszcza, że moja praca ma sporo plusów – nie muszę tracić czasu na dojazdy, bo mam 5 minut spacerkiem do firmy, pensja może niezbyt duża, ale pewna,  relacje z koleżankami dobre, z przełożonymi też niezłe. Szef nie chce, żebym odeszła, co jest całkiem miłe. A jednak coś się we mnie zmieniło i już mam dość. Czuję się jakbym po trzydziestu kilku latach miała wreszcie wyjść na wolność. Nie mogę się doczekać. Nie chcę już musieć. Człowiek całe życie coś musi, a ja wolność cenię ponad wszystko.  Chciałabym być ptakiem, wzlecieć wysoko do nieba. Nie potrafię znieść tego wszystkiego co wokół – kolejny rząd próbujący zawłaszczyć rzeczywistość. Bagno wyzwalania w ludziach najgorszych cech. Przymus dostosowywania się do czegoś, czego nie powinno być. Wolność cenię ponad wszystko, więc pewnie będę emerytką, zapalającą znicze pod Pałacem, w miejscu gdzie spłonął człowiek, który wolność kochał ponad wszystko. 



09:32, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 listopada 2017
wniosek

Złożyłam wniosek o emeryturę w Zus-ie. Czekałam w kolejce „aż” 4 minuty. Zważywszy na dantejskie sceny jakie były opisywane w prasie, po wejściu w życie ustawy przywracającej wiek emerytalny,  było to zaskakujące. W pracy też poinformowałam przełożonych. Wieść  już się rozeszła, bo raptem koleżanki  z innych działów zaczęły mnie przepuszczać w drzwiach, chociaż wcześniej im to do głowy nie przyszło.  Tak więc zostałam ostemplowana,  jestem straszą panią. Nie przeszkadza mi to, raczej śmieszy, próbuję się z tym oswoić. Od nowego roku będę już emerytką. To znaczy przez kilka miesięcy będę jeszcze pracować na zlecenie, bo początek roku jest u nas bardzo trudny, nowy pracownik mógłby sobie nie poradzić. A trochę dodatkowej kasy się przyda.  



12:34, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 listopada 2017
podobieństwo

Wiele lat temu moja koleżanka stwierdziła, że jestem bardzo podobna do swojej matki i siostry. Pamiętam eksplozję negatywny uczuć, która mnie wtedy ogarnęła. Niewiarę, że coś takiego jest w jakimkolwiek stopniu możliwe, wściekłość na koleżankę, że wygaduje takie bzdury. A przecież ona mówiła tylko o naszym wyglądzie, nie chodziło jej o nic innego.  Tak bardzo nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego, że najmniejsza sugestia, że jest inaczej, zupełnie mnie rozbiła. Gula frustracji dusiła, emocje rozrywały.

A teraz kiedy patrzę w lustro, coraz częściej dostrzegam, podobieństwo. Nie zachwyca mnie to, ale myślę o tym ze spokojem. Ile lat musiało minąć, ile wysiłku musiałam włożyć, w przetrawianie tego tematu, żeby spokojnie móc stwierdzić – tak, jestem do nich podobna.



12:26, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 listopada 2017
znicz

Byłam na cmentarzu i jak co roku zastanawiałam się po co tam właściwie chodzę. Sprzątać nie ma czego, bo wszystko przykryte kamieniem. Postawiłam więc takie same jak co roku chryzantemy, zapaliłam znicz i tyle. I jak co roku przeleciała myśl - dlaczego ona mnie tak bardzo nie lubiła. Moja matka. Ja też jej nie lubiłam, ale w naszym wypadku na pewno najpierw była kura, potem jajko. Pamiętam wczesne dzieciństwo, kiedy wpatrywałam się w nią bałwochwalczo, oczekując jakiegokolwiek znaku uczucia. Przymilałam się, łasiłam i trzeba było wielu lat, żebym zrozumiała, że nic nie dostanę i jeszcze więcej lat, żeby mi to zobojętniało. Odgrodziłam się od niej emocjonalnie. Miała bardzo głęboko wpojone poczucie obowiązku, więc byłyśmy ubrane, dostawałyśmy jeść, były jakieś kolonie. Ale atmosfera w domu była tak lodowata, że nigdy nie odważyłam się powiedzieć, że tego jedzenia jest dla mnie za mało. Szybko rosłam, w szkole drugie śniadanie znikało błyskawicznie, a ja wolałam zjeść kanapkę mojej niejadkowatej koleżanki, niż powiedzieć matce, że jestem głodna.

Więc tak jak ona wypełniała obowiązki wobec nas, tak i ja chodzę na cmentarz tylko z poczucia obowiązku. A jedyne co czuję to wstydliwą ulgę, że mieszkam wreszcie sama.

12:13, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 lipca 2017
lipa

Wczoraj rano padał deszcz, więc po raz pierwszy odwiedziłam moją dąbrowę w południe. O tej porze było tam parę osób, ale nadal dosyć pusto. Słońce już trochę nagrzało i pięknie pachniało lipą. Bo oczywiście nie tylko dęby tam rosną. Ostatnia wichura w niewielkim stopniu uszkodziła drzewa, jak kiedyś wspominałam park  położony jest w niecce za koroną lokalnego stadionu.  A rowery, chociaż to pierwszy sezon, po wymianie paneli i sprzętu, psują się. Panel koło mojego domu przez kilka dni nie działał. Zabawne jest to, że teraz mają światełka – zielone oznacza, że wszystko jest w porządku, jak się zawiesza powinno się zapalać czerwone. Ale kiedy się popsuł cały czas było zielone, więc w centrali mieli sygnał, że wszystko ok. Rowerów przybywało i przybywało, bo można było oddać, ale wypożyczyć nie. No i ciągle przy tych rowerach kręcił się mały tłumek ludzi, każdy z nadzieją, że wypożyczy. Po chwili zniechęcali się, ale już gnali następni, bo skąd mieli wiedzieć, że nie działa. Teraz już naprawiony, ciekawe na jak długo.



09:33, kolceroz
Link Komentarze (12) »
wtorek, 27 czerwca 2017
gimnastyka

Nadal uczę się hiszpańskiego. Nie łudzę się, że kiedykolwiek zdołam się w tym języku porozumieć, choć kiedy Mario był w wawie zapytałam go po hiszpańsku czy chce jeść.  I bardzo byłam z siebie dumna, chociaż to zdanie stanowiło kres moich możliwości. Wtedy.  Brnę dalej, bawi mnie to, traktuję jak rozwiązywanie krzyżówek, czyli gimnastykę szarych komórek. I cieszy mnie, że  ciągle jeszcze jestem w stanie  nauczyć się czegoś nowego. Choć muszę przyznać, że coraz więcej czasu muszę poświęcać na powtarzanie słówek, które teoretycznie już umiem, a coraz mniej na nowy materiał.

12:43, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 czerwca 2017
betta

Monika kupiła sobie rybkę betta, niebieską. Przesłała mi filmik, pięknie wygląda kiedy tak pływa pomiędzy roślinami. I dzielnie atakuje swoje własne odbicie, bardzo jest bojowa, żadnych intruzów na jej terytorium.  Pierwszego dnia, w ferworze instalowania akwarium, filtrowania wody,  Monika zapomniała kupić karmę dla ryb. Więc niewiele myśląc poczęstowała swoja podopieczną  karmą dla psa. I okazuje się, że rybka woli właśnie to pożywienie niż to przeznaczone dla ryb. Cóż, żeby tylko nie wyrósł z niej rekin.



13:53, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 czerwca 2017
ślad

Bo jakby to mazgajowato nie zabrzmiało, nie potrafię sobie poradzić z tym co się dziej.  Rządy PiS – destrukcja, dewastacja praktycznie wszystkiego, nakręcanie spirali nienawiści, powodują, że już nie wiem czy chcę się schować gdzieś głęboko, czy protestować bez końca. Nie potrafię się pogodzić z tym, że nie zgadzamy się jako państwo na przyjmowanie  uchodźców, i że tak wielu ludzi takie stanowisko  popiera.  Że tak łatwo nauczyliśmy się nienawidzić.  Więc jak kania dżdżu wypatruję chociaż śladu nadziei, że ich rządy przeminą.



11:43, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 czerwca 2017
słoneczny dzień

Po kilku dniach wolnego, przychodzę do pracy, a tam w skrzynce niespodzianka. Prezes dobra zmiana, wizjoner, który widział w nas tylko larwę, opóźniającą wprowadzenie  jego super pomysłów, który zmienił logo firmy, tylko po to, żeby uwiecznić w nim swoje nazwisko, przysłał maila, w którym żegna się z nami. Ot po prostu, został odwołany. Utrudniał nam pracę jak mógł, zasypywał durną robotą, jej wynik miał wykazać,  że nic nie mamy do roboty. Ostatnio mozolnie musieliśmy co do minuty rozpisać czym się zajmujemy przez cały rok. Obciął nam o ¼ wynagrodzenie, obrażał, w każdym wywiadzie, którego udzielał.  I taki geniusz został odwołany. No doprawdy, ciągle jeszcze w to nie mogę uwierzyć. Więc może, tak nieśmiało sobie myślę, że nastanie jednak taki piękny dzień, kiedy  PiS też polegnie. Pomimo tego jak bardzo to teraz wydaje się niewiarygodne.



13:56, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 maja 2017
szczyty

Niedobrze mi się robi, kiedy widzę świętoszkowatą minę Szydło i Błaszczaka, którzy dumnie obwieszczają, że nie przyjmą uchodźców.  Oto oni przedmurze wszelkich szczytnych idei. Oni wiedzą, że kopnąć leżącego jest ładnie. No i jeszcze liderzy opozycji, nieco wstydliwie, ale chętnie dołączający do tego wyrazu chrześcijańskiego miłosierdzia – nie pomagać.



09:21, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 195