RSS
poniedziałek, 29 września 2014
palipet

W trakcie dnia, w pracy wychodzę na 20-minutowy spacer. Muszę się rehabilitować, więc nawet nie zamierzam się pytać. Mogą palacze latać 10 razy dziennie na papierosa, to ja też mogę raz. Siedzenie dłużej niż 40 minut, to nadal nie dla mnie. Co chwila wstaję, żeby się przejść, a raz dziennie na dłuższy spacer na dwór. Kiedy idę przeglądam się w oknach wystawowych. Pewnie śmiesznie to wygląda, ale guzik mnie to obchodzi. Pacjenci, którzy chodzą na rehabilitację, mają na sali lustra, one pomagają im korygować mankamenty chodu. Ja mam tylko szyby w oknach, i dobrze. Chodzę już całkiem, całkiem. No, taką mam nadzieję. Tylko schody są moją piętą achillesową. W piątek popsuła się winda i musiałam zejść siedem pięter. Ledwo doczłapałam się do pracy po takim wyczynie. Na szczęście po południu już była naprawiona, bo w górę to w ogóle byłaby katastrofa.

11:30, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 września 2014
zakup

Monika kupiła sobie samochód, kilkunastoletni, ale jednak. Od znajomych, w niezłym stanie. Nie przypuszczałam, że zacznie tam tak obrastać w piórka. Ten zakup chodził jej co jakiś czas po głowie. Komunikacja w Walencji jest marna, chociaż Hiszpanie twierdzą, że bardzo dobra. Ale wyraźnie nie wiedzą co to jest dobra komunikacja publiczna. Poza tym skoro taka dobra, dlaczego prawie wszędzie jeżdżą samochodem? Kiedy Monika pierwszy raz jechała swoim samochodem tak była spanikowana, że prowadziła z prędkością 25 km/h i czym prędzej oddała kierownicę znajomemu, od którego kupiła samochód. Gdzieś się na szczęście zapodziała zawadiacka strona jej charakteru, która kiedyś, niedługo po uzyskaniu prawka, kazała jej jechać z prędkością 120km/h na autostradzie.  Potem kilka razy wyjechała, w godzinach nocnych z kimś do towarzystwa i pomału oswoiła się, przypomniała sobie jak się prowadzi. I bardzo teraz jest zadowolona ze swojego samochodziku.

14:52, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 września 2014
drugi bok

Próbuję kłaść się na drugi bok, ale nie wytrzymuję dłużej niż kilkanaście sekund. Cóż, cały ciężar ciała spoczywa wtedy na tym rozharatanym przez operację miejscu, gdzie ciągle jeszcze mam zaburzone czucie i pewnie krążenie też. Więc bez pośpiechu. Ale o tej nowej części myślę jak o swojej, nie mam poczucia, że tam jest coś sztucznego, nie mojego. Tylko raz czułam się jak cyborg - po operacji z mojego uda wychodziły dwie rurki, sączki po prostu. Ale dziwnie to wyglądało, trudno było to oswoić.

12:40, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 września 2014
drugi dzień

Na razie nie jest tak źle. Iza czegoś mnie lubi i łagodnieje przy mnie. Więc chwilowo staramy się znaleźć złoty środek. Hanka przegina  na maksa. Kiedy mnie nie było dyrektorka wezwała ją na dywanik i ze 40 minut stawiała do pionu. Okazuje się, że moją nieobecność wykorzystała na przystosowanie stanowiska pracy do optymalnego spożywania alkoholu. Tzn. zamykała się w pokoju i piła. Do kadr wpłynęło zgłoszenie, że zatacza się w pracy, albo capi od niej tak, że w windzie nie da się wytrzymać. Wydawało się, że to ją zmotywuje. Ale nie na długo. Bo od wczoraj znowu jej nie ma. Tym razem jej mąż się dusił, więc załatwiła sobie tydzień opieki. Przysłała mi sms-a, że kadry i new kier zostały zawiadomione. No, ale chyba nie do końca jej się to udało, bo właśnie wpadła szefowa z pytaniem dlaczego jej nie informujemy co się dzieje z Hanką. Musiałam jej pokazać sms-a.

12:40, kolceroz
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 września 2014
praca

W pracy trochę zmian, zostałyśmy przeniesione do innego pokoju. Większego, ale dodali nam (mi i Hance) jeszcze Izkę. Ciężko będzie, z nią trudno się dogadać. Okno zawsze zamknięte, radio na cały regulator, czepia się wszystkiego, czyli wszystko to czego nie znoszę. Choć jak się przyjrzeć jak szurają w innych wydziałach, to trzeba się cieszyć, że u nas ograniczyło się do przeprowadzki między pokojami. Jutro pierwszy raz po 3 miesiącach zwolnienia do pracy. Trochę ssie mnie w żołądku, czyli się boję. Czego?, cóż taka się urodziłam.

11:13, kolceroz
Link Komentarze (5) »
środa, 17 września 2014
sprawności

Zdobywam różne sprawności, każda czynność, którą wykonuję po raz pierwszy od czasu operacji, sprawia mi trudność. Nie wiem, brak koordynacji, strach, czy o co chodzi. Ostatnio była to sprawność wchodzącego po drabince. Mam taką małą dwustopniową, przydaje się kiedy muszę zdjąć firanki. Miesiąc temu rozłożyłam ją, patrzyłam i patrzyłam, ale skończyło się na patrzeniu. Nie odważyłam się wejść. A dwa dni temu, po dłuższym przyglądaniu się, w końcu weszłam. Bardzo byłam z siebie zadowolona. No i uprałam wreszcie firanki. Wczoraj wsiadłam, po raz pierwszy od operacji do tramwaju. I zaraz jakaś dziewczyna poderwała się, żeby mi ustąpić miejsce. Wrrrr, bardzo pięknie, że młodzież taka grzeczna, ale ja już myślałam, że robię za nówkę sztukę, a tu taki afront. To był stary typ tramwaju z bardzo wysokimi stopniami. Po płaskim chodzę już dobrze, ale wejście po schodach, ze względu na częściowy niedowład mięśnia, wychodzi mi kiepsko. Potrzebuję jeszcze trochę czasu. 

10:33, kolceroz
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 września 2014
ble

Byłam dziś u 'zakładowego' ortopedy, dał mi zaświadczenie, że mogę już wracać do pracy. Ble, nie chce mi się okrutnie, ale nie ma rady, trzeba wracać. Od stycznia moja firma formalnie będzie w stanie likwidacji, więc lepiej siąść i pilnować stołka. Co prawda mamy nadzieję, że okaże się, że owszem likwidacja była, ale my nadal siedzimy przy tych samych biurkach, tylko szyld nieco zmieniony. Ale różnie może być. Jeśli chodzi o moją zdolność do pracy, to na pociechę została mi świadomość, że zaoszczędziłam 200 zł. Bo po to zaświadczenie powinnam pójść do lekarza, który mnie operował. I wtedy tyle musiałabym zapłacić za wizytę. Prawdę mówiąc chętnie bym doktora jeszcze zobaczyła. Ale płacić 200 zł za 'randkę' to przesada.

17:17, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 września 2014
marzy mi się

Kiedy człowiek zaczyna wreszcie długo wyczekiwany urlop, te 2 tygodnie wydają się oceanem wolnego czasu. Mi do końca zwolnienia zostało właśnie (no, niecałe już) 2 tygodnie i wydaje mi się to niesamowicie mało. Zleci, jak jeden dzień. Nie wiem kiedy zleciały te prawie 3 miesiące zwolnienia. Nie wiem kiedy minęło lato, zbyt byłam zajęta walką z pooperacyjną codziennością. A tu widzę, że drzewa zaczynają tracić liście. Chodzę już mniej więcej prawidłowo. Nie jest to jeszcze chód w pełni zautomatyzowany, tzn ciągle muszę myśleć: wypchnij biodro, prostuj kolano, odbijaj się z palców. Bardzo to męczące, ale jak się skoncentruję, to właściwie już nie utykam. Ogólna sprawność pomaleńku wraca, ale ciągle jeszcze 'kąpię' się siedząc na specjalnym siodełku, opartym o brzegi wanny i polewam się wąskim strumyczkiem, żeby za bardzo nie nachlapać. A tak mi się marzy kąpiel w wannie pełnej gorącej wody. Ale to chyba jeszcze nieprędko. Marzy mi się, żebym mogła spać w dowolnej pozycji. Przez 3 miesiące po operacji trzeba spać na plecach z odwiedzionym nogami. Tak stawia sprawę spora część szpitali. Mój doktor był trochę bardziej łaskawy, już drugiego dnia po operacji mogłam na chwilę położyć się na zdrowym boku z klinem pomiędzy kolanami. I to naprawdę olbrzymia ulga, nie wyobrażam sobie jak bym wytrzymała, gdybym trafiła na lekarza, który zezwalałby tylko na spanie na plecach. Moja znajoma na takiego właśnie trafiła. No, ale oczywiście daj kurze grzędę... mogę na jednym boku, to marzy mi się żeby na drugim też mogła. I to już niedługo. I żebym mogła ukucnąć, czy uklęknąć, bo zupełnie nie mogę się dostać do szafek na poziome podłogi. Ale to jeszcze nieprędko.

11:34, kolceroz
Link Komentarze (7) »
czwartek, 04 września 2014
kaktus

Maćka kolano jest w fatalnym stanie. Poprzedni sezon jakoś przetrzymał, ale teraz są w Pluslidze, obciążenia treningowe wzrosły. Najgorsze są treningi na siłowni. W poprzednim sezonie na siłownię chodzili bez trenera, więc Maciek wszystkie ćwiczenia, które mu przeciążały kolano, pomijał. Ale teraz mają dwóch trenerów, więc musi wszystko robić. Trenują dopiero czwarty tydzień, a kolano spuchło mu tak, że ledwo się zgina, z tyłu torbiel sterczy mu niczym kaktus. Musiał w końcu powiedzieć trenerowi o tym kolanie i na siłowni trochę mu odpuścił. Wysłali go na USG, ale zwykłe USG niewiele u niego wykazuje. Je nieprawdopodobne ilości środków przeciwzapalnych, takich na receptę. Wszyscy siatkarze po 30-ce mają problemy z kolanami, więc wymiana informacji kwitnie. Nie wiem jak on przetrzyma ten sezon, ale wreszcie pojawiła się myśl, że potem będzie musiał zrezygnować. 

16:39, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 września 2014
uliczki

Trudno opisać co się dzieje na uliczkach mojego osiedla. Od czasu kiedy, z powodu budowy metra, zamknięto główne ulice, spora część ruchu przeniosła się do nas, więc ruch jest tu jak w centrum. A teraz doszedł jeszcze ciężki sprzęt wielkie dźwigi, betoniarki, koparki wszelkich rozmiarów. Wszystko to jeździ na ten drugi plac budowy od strony osiedla. Teren jest niewielki, więc ten sprzęt jest ciągle przerzucany w inne miejsce, a potem znowu wraca. I kiedy taki wielki pojazd, ze złożonym dźwigiem próbuje przejechać osiedlową uliczką, wzdłuż której oczywiście są zaparkowane z obydwu stron samochody, co dodatkowo ją zwęża, a w tym czasie sznur osobowych ( w obydwie strony) też uparcie chce jechać, to czasem tak się to wszystko zakleszczy, że przez długi czas nie potrafią rozgryźć kto powinien gdzie zjechać, żeby to wszystko rozplątać. Dziw, że jeszcze sobie łbów nie pourywali.

16:38, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 161