RSS
poniedziałek, 01 września 2014
uliczki

Trudno opisać co się dzieje na uliczkach mojego osiedla. Od czasu kiedy, z powodu budowy metra, zamknięto główne ulice, spora część ruchu przeniosła się do nas, więc ruch jest tu jak w centrum. A teraz doszedł jeszcze ciężki sprzęt wielkie dźwigi, betoniarki, koparki wszelkich rozmiarów. Wszystko to jeździ na ten drugi plac budowy od strony osiedla. Teren jest niewielki, więc ten sprzęt jest ciągle przerzucany w inne miejsce, a potem znowu wraca. I kiedy taki wielki pojazd, ze złożonym dźwigiem próbuje przejechać osiedlową uliczką, wzdłuż której oczywiście są zaparkowane z obydwu stron samochody, co dodatkowo ją zwęża, a w tym czasie sznur osobowych ( w obydwie strony) też uparcie chce jechać, to czasem tak się to wszystko zakleszczy, że przez długi czas nie potrafią rozgryźć kto powinien gdzie zjechać, żeby to wszystko rozplątać. Dziw, że jeszcze sobie łbów nie pourywali.

16:38, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 sierpnia 2014
w zaparte

Nie umiem pogodzić się z tym co dzieje się na Ukrainie. Z bezradnością i cierpieniem ludzi, z bezradnością tzw. świata. Bo niby co można zrobić? doprowadzić do wojny jądrowej ? Putin zawsze pójdzie o krok dalej, konsekwencje go nie obchodzą. Rosja w końcu przegra. Ekonomicznie, więc zajmie to lata niestety. Wobec tego co się dzieje, każde państwo zrobi wszystko, żeby uniezależnić się od rosyjskich surowców i w końcu tego dokona, choć nieprędko. Ale kiedy to nastąpi zadęcie imperialne Rosji zawali się.  Ale broń mógłby 'świat' Ukrainie dostarczać i tak jak Putin iść w zaparte - jaka broń? to nie my.

14:44, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 sierpnia 2014
przypadłość

Podpadłam wiceprezesowi funduszu. Nie ma mnie w pracy, a dokonałam tego. Zdolna jestem. Dyrektorka została wezwana na dywanik, z tego powodu, że troje pracowników naszego wydziału za długo przebywa na zwolnieniach. Dwoje z nich już wróciło do pracy, skrupiło się więc na mnie. Dyrektorka próbowała tłumaczyć wiceprezesowi, że jestem po operacji, a jej znajomy po takim zabiegu był na zwolnieniu przez 6 miesięcy. Ale wice zakrzyknął, że wystarczą 4 tygodnie,  on się na tym zna (jest ekonomistą z wykształcenia). I że naśle na mnie kontrolę ZUS. Tyle zachodu dla mojej skromnej osoby, no doprawdy. Cóż miałby taki urzędnik sprawdzać? Że jestem w domu? nie muszę. W zwolnieniu mam zaznaczone, że mogę chodzić. Gdybym chodziła na rehabilitację (powinnam) to nie byłoby mnie w domu 2-3 godzinny dziennie. To po co on miałby tu przychodzić? Żeby pocałować klamkę, zgodnie z przepisami? Może co najwyżej sprawdzić w szpitalu czy taka operacja się rzeczywiście odbyła. A skoro się odbyła, to taki kontroler wie, że rutynowe zwolnienie po endoprotezie wynosi 3-6 miesięcy. A ja jestem na zwolnieniu dopiero 2 miesiące i 4 dni. I dla niego temat będzie zamknięty. Ale co zrobić jak pan wiceprezes zna się na wszystkim lepiej? Na taką przypadłość nie ma rady.

16:24, kolceroz
Link Komentarze (4) »
niedziela, 24 sierpnia 2014
czucie

Codziennie rano łażę po mieszkaniu tam i z powrotem, od nowa uczę się  chodzić. Jest coś takiego jak czucie podłoża, amputowanych trzeba jak najszybciej zaopatrzyć w tymczasową protezę, właśnie dlatego żeby nie utracili zdolności czucia podłoża. U mnie przepływ informacji od stopy do głowy został przerwany przez endoprotezę, więc co rano mój mózg próbuje odgadnąć o co też może mi chodzić kiedy tak uparcie próbuję trafić nogą w podłogę. Dopiero po dobrej godzinie mój chód staje się mnie więcej płynny.

10:01, kolceroz
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 sierpnia 2014
przystrzyżenie

No to mogę teraz dalej oddawać się 'przyjemności' wysłuchiwania odgłosów metrobudowy, a jak mi się sprzykrzy to przejdę do drugiego pokoju i posłucham drugiej budowy. Metrotrawniczki okazały się bezczelną samosiejką. Zostało przystrzyżone, przekopane, ponownie nawieźli na nie ziemię i teraz sadzą różne krzaczki. Część jezdni ma już namalowane znaki, ale reszta dalej hurgocze.

11:56, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 sierpnia 2014
Uff

dostałam kolejny miesiąc zwolnienia. I to zupełnie bez targowania się. Nic nie zostało ze zdecydowanego oporu doktora sprzed 2 miesięcy. I wygląda na to, że jeżeli za miesiąc będę chciała dalsze zwolnienie, to też dostanę. Tiaa. Jak wspominałam, operację miałam w prywatnym szpitalu w ramach kontraktu z NFZ. Jak się okazuje kontrakt obejmuje tylko cenę operacji i jednej wizyty po, czyli zdjęcie szwów. Żeby otrzymać zaświadczenie o zdolności do pracy, albo przedłużyć zwolnienie, trzeba zapłacić za prywatną wizytę. Prawie 200 zł. Cóż zachciało mi się być operowana u prywaciarza, to teraz mam. Ale nie żałuję. Doktora i tak lubię i cieszę się, że nie muszę iść do pracy.

17:17, kolceroz
Link Komentarze (2) »
środa, 20 sierpnia 2014
malowanie

Przemalowanie iglicy "pałacu kultury" w Moskwie na ukraińskie barwy zaimponowało mi. Trzeba przyznać, że ktoś wykazał się ułańską fantazją. To musiało rozwścieczyć Putina.

16:17, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
chyba

Wygląda na to, że mam jeszcze jeden problem. Prawdopodobnie podczas operacji został porażony nerw, który odpowiada za pracę mięśnia stabilizującego miednicę. Bo prawie w ogóle nie przyrasta mi w nim siła, a na ogół dzieje się to dosyć szybko. Mam nadzieję, że to minie, bo przez pierwsze tygodnie po operacji nie miałam w tym mięśniu nawet śladu napięcia, co też nie było normalne. Teraz już trochę działa, więc myślę, że pomału to się wyrówna. Tylko regeneracja nerwu wymaga przede wszystkim czasu, mniej zależy od ćwiczeń. Ale chyba i tak pójdę jednak do pracy, bo nie da się wytrzymać huku jaki wytwarzają budowlańcy z obydwu stron. Jestem na granicy histerii.

10:05, kolceroz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 14 sierpnia 2014
zdolna ?

Za tydzień muszę iść do lekarza po zaświadczenie, że mogę już pracować. Zgodnie z przepisami przy zwolnieniu dłuższym niż 30 dni, lekarz prowadzący musi poświadczyć zdolność do pracy. Tylko, że ja wcale nie czuję się zdolna. Przed operacją doktor, który mnie kwalifikował powiedział, że potrzebne będzie od 3 do 6 miesięcy zwolnienia. W internecie też widzę, że wszędzie pododają takie terminy. Przez kilkanaście lat pracy w tej firmie w sumie nie wiem czy miałam 30 dni zwolnienia. A jak wreszcie potrzebuję, to trafiłam na skąpego lekarza. Po co to tak ? Wszystko pomału się poprawia, ale nie wyobrażam sobie jak dam radę za 10 dni pójść do pracy.

09:57, kolceroz
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
trawniki

Metrotrawniczki całkiem gęste już wyrosły, a oni ciągle wiercą, kopią, tną, huczą. Ale, co ciekawe, zwiększą chyba pas zieleni. Jakiś czas temu odbyła się tu ostra walka o długi szpaler lip. Oczywiście miasto chciało ciąć, żeby zrobić "piękną" szeroką ulicę. Ale szczęśliwie wygrali mieszkańcy, lipy zostały, a teraz ten rozkopany wlot Twardej zaczyna się pokrywać szerokim pasem trawnika, stanowiącym przedłużenie linii drzew. Ciekawe co tam dalej wymodzą, bo na razie większość jest zryta. No i z lepszych wieści - uruchomili wreszcie przejście dla pieszych przez rondo z mojej strony, co pięciokrotnie skraca mi drogę do najbliższej drogerii.

17:47, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 161