RSS
środa, 19 listopada 2014
kichanie

New kier znowu ma rzut na integrację. Co jakiś czas jej się to zdarza, ale do tej pory kończyło się na gadaniu. A tym razem zaparła się, pokrzykuje na nas, po prostu musimy się spotkać i , w domyśle, będzie cudownie. Ludzie muszą się na siebie otwierać i takie tam bla, bla. No rzesz, chce, niech się integruje, ale problem w tym, że po dobrej woli nikt z nią na piwo nie pójdzie. A ona właśnie dowiedziała się, że w sąsiednim wydziale, ludzie raz w miesiącu spotykają się po pracy. Tyle, że tamten wydział jest bardzo liczny i kto chce, a na dodatek toleruje swojego przełożonego, to idzie. U nas nie może być kto chce, bo nas jest tylko siedmioro i żadnego chętnego na integrowanie się z new kier. A tego ona nie może pojąć. Ze zdumieniem stwierdziłam, że jej się wydaje, że jest wspaniałą szefową i my wprost marzymy o wyjściu z nią. Trzeba nas tylko ośmielić. Doprawdy, że można mieć tak zaburzone postrzegania świata. Tym razem wzięła się za wyznaczanie konkretnego terminu, a widzę, że tak wprost, nikt jej się nie sprzeciwi. Agnieszce na argument, że ma małe dziecko powiedziała, żeby pojechała po córkę i przywiozła ja na spotkanie. Biorąc pod uwagę, że ma do przejechania całe miasto, to trochę chory pomysł. Uznałam, że czas najwyższy skończyć z tym dysponowaniem MOIM wolnym czasem. Powiedziałam, że nie przyjdę, a ponieważ próbowała na mnie pokrzykiwać, czego chorobliwie nienawidzę, również ostro wyciągnęłam nieco naciągnięte argumenty o moim zdrowiu. I że oburza mnie, że doprowadziła do sytuacji, w której muszę publicznie spowiadać się ze swojego stanu zdrowia. To ją wyraźnie przystopowało, miała już kiedyś sprawę o mobbing, więc szczęśliwie dla reszty, zaczęła się raczkiem wycofywać i mamrotać coś o tym, że jak ktoś chce. Wcześniej zupełnie jej taka dobrowolność nie przyszła do głowy. I już odstąpiła od wyznaczania konkretnego terminu, więc może reszcie też się upiecze, bo ja na pewno nigdzie się nie wybieram i kicham na otwieranie się na ludzi. Dobrowolne czy nie.

10:19, kolceroz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 listopada 2014
wygrane

Ble, to nadzwyczaj niemiłe, że PiS wygrało. Chociaż trąbienie o wielkim sukcesie wydaje mi się grubą przesadą. Podskakując tryknęli głową w poprzeczkę i trochę wyprzedzili, ale to wszystko. Głęboko wierzę w to, że lokalne koalicje uniemożliwią im rządzenie. A że PO trochę się dostało po tyłku, to tylko na zdrowie im wyjdzie. Martwi mnie, że lewica coraz bardziej się kurczy. Mam potrzebę głosowania na kogą kto podziela moje poglądy. Choć oczywiście rzeczą dyskusyjną jest, czy SLD ma poglądy lewicowe. W każdym razie co drugi ich pogląd jest lewicowy, a to lepsze niż nic.

10:46, kolceroz
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 listopada 2014
fastryga

Może jednak za wcześnie poszłam do pracy. Niby wszystko dobrze, a jednak jak kania dżdżu łaknę wolnych dni. Mam jeszcze trochę urlopu, więc przedłużam sobie weekendy o dodatkowy dzień. I tak fastrygując jakoś dojadę do końca roku.

09:56, kolceroz
Link Komentarze (2) »
piątek, 14 listopada 2014
światłość

Zdaje się, że w pracy zyskałam swego rodzaju popularność. Po kilkunastu latach pracy w tej firmie większość osób znam z widzenia, ale nie aż tak, żeby wiedzieli, że miałam operację. A tu co i rusz widzę radosny uśmiech i pytanie jak się czuję. Jak sądzę wieść o głupocie, którą wywinął wiceprezes, przy okazji czepiania się o moje długie zwolnienie, twierdząc, że znakomicie zna się na medycynie i jak można się z tego domyślić na każdej innej dyscyplinie, rozeszła się wśród pracowników błyskawicznie. I ten rozdziawiony uśmiech jest raczej skierowany do przypomnienia, że można się ponatrząsać ze 'światłego' przełożonego. Cóż sam sobie nagrabił, chciał, to ma.

08:55, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 listopada 2014
tradycja

Tradycyjnie popsuł mi się komputer, bo przecież dlaczego nie ? dlaczego miałby działać prawidłowo? nie od tego są komputery. Nawet nie chce mi się sprawdzać ile czasu minęło od ostatniej naprawy. Wczoraj pan z serwisu zabrał, uznał, że nic się w domu nie da zrobić. A więc pa pa kolejne pieniążki. korci mnie żeby kupić nowy, bo ile razy można naprawiać? Ale takie same myśli miałam 5 lat temu, skusiłam się kupiłam i od nowości jest naprawiany. W końcu jak tradycja, to tradycja.

10:08, kolceroz
Link Komentarze (1) »
środa, 12 listopada 2014
na wysokościach

Uprzejmie donoszę, że panowie od żurawia wczorajsze święto uczcili pracując na wysokościach. Zimno się robiło kiedy tak patrzyłam jak po arcy stromych drabinkach pokonują ze 20 chyba pięter. Musieli coś tam jeszcze zamontować, bo potem jeden z nich uczepiony na smyczy wychylał się z balkonika na samej górze, grzebiąc coś przy wózku, który jeździ pod bocznym ramieniem. Też kiedyś pracowałam na takiej smyczy. W czasach studenckich w ramach dorabiania, myliśmy w kilka osób szklany dach na aulą Politechniki. Stąpać można było tylko po metalowych spojeniach, przypinając się do rusztowania podtrzymującego dach. Ale nie we wszystkie miejsca dawało się dotrzeć na smyczy, bo była krótka. Więc jedna osoba wypięła się i pracowała bez zabezpieczenia. Z przerażeniem patrzyłam, czy ten pan, taki wychylony z balkonika, nie wpadnie na taki pomysł. Na szczęście nie. A na szczycie żurawia umocowana została biało-czerwona szachownica, czerwone światełko i napis firmy. Współczuję operatorowi dźwigu, jego codziennej wspinaczki do pracy po tych drabinkach. On chyba nie ma szans wyjść na przerwę. Tyle godzin w takiej kabince, brrr.

10:27, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 listopada 2014
obserwacje

Kabina zamontowana na wysokości około 18-tego piętra, więc żuraw większy chyba już nie będzie. Teraz zjeżdżają się kawałki poprzecznego ramienia. Zanosi się na to, że będzie baaaardzo długie. Natomiast metrobudowa z punktu widzenia balkonowego oglądacza wydawała się już wyglansowana do połysku. Jedyny wizualny zgrzyt to płoty otaczające każde z wejść do podziemi. Dziś część z nich usunęli i dopiero przed chwilą przeczytałam, że to dzień otwarty dla zwiedzających. I widzę, że sporo osób tam wchodzi. Ale ja pozostanę przy balkonowych obserwacjach. Co tam może być innego niż w I linii metra, to nie bardzo wiem.

17:41, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 listopada 2014
w górę ?

Dolna koparka pracowicie usypywała wielką górę ziemi, do której ta górną z trudnością sięgała. Dna dołu już dawno nie mogłam dojrzeć. Potem przybywała pajęczyca i sączyła beton, pomiędzy zbrojenia z prętów. Potem kolejne dwie koparki znalazły się w dole i choć domyślam się, że musiał je tam opuszczać dźwig, to nigdy nie przyłapałam ich tak tete-a-tete. I ciągle na zmianę z pajęczycą pogłębiały wykop, zdawało się bez końca. Ale od dziś zaczną chyba jechać w górę. Mały dźwig ( rozciąga się na kilkanaście pięter, ale stoi 'tylko' na platformie samochodowej, więc mały), składa właśnie dowożone kolejno elementy takiego takiego olbrzyma, który często góruje nad placami budowy. Stoi na betonowej podstawie, dolna część stabilizowana jest wieloma ciężkimi płytami. Od rana skręcili już 8 pieter tej konstrukcji, ale to nie koniec. Uliczka zakorkowana jest samochodami z kolejnymi żółtymi częściami big żurawia.

16:30, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 listopada 2014
w górę

Wow zaczynam odnosić zwycięstwo nad schodami. Na razie jeszcze lepiej jak stopień ma niedużą wysokość, wtedy całkiem nieźle udaje mi się wejść na kilka stopni. Ale drżyjcie wszystkie możliwe schody, przyjdzie czas, że wysokie czy nie, pokonam was.

10:43, kolceroz
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 listopada 2014
obniżka

Na szczęście mandat, który musiała zapłacić Monika ostatecznie wyniósł tylko 30 euro. Trochę źle ją zrozumiałam, a poza tym ponieważ uiściła opłatę od razu, obniżyli go o połowę. Miłe w niemiłym. Obiecała sobie, że już nigdy więcej nie postawi tam samochodu, ale miejsc parkingowych w okolicy mało, a tamten teren kusi przez cały tydzień i tylko w poniedziałek rano daje po łapach.

08:49, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 164