RSS
czwartek, 30 czerwca 2016
bardzo żal

Zmarła Janina Paradowska. To wielka strata, trudno mi się z tym pogodzić. Jak to się mówi czytanie Polityki zaczynało się od jej artykułów. Co prawda ja ze swoją chorobliwą skłonnością do porządku, czytałam wszystko po kolei, ale jej artykuły z największą przyjemnością. Zawsze świetnie trafiające w sedno sprawy, z dokładnie przemyślanym problemem, pisane ciekawie, trochę ironicznie. Wspominałam kiedyś, że jedyną moją przyjaciółką jest Polityka. Czytam ją od czasów licealnych i pewnie nadmiernie jestem przywiązana do stale pojawiających się tam nazwisk redaktorów. Redaktorzy z dawnych lat znikali z łam gazety, ostatnio publikuje swoje artykuły coraz więcej nowych osób. A teraz zniknie również Janina Paradowska najlepsza dziennikarka w Polsce. Bardzo, bardzo szkoda.



12:05, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 czerwca 2016
c.d.

Maciek został przyjęty do szpitala na zabieg. No i już niemalże miał się kłaść na stół, ale spróbował jeszcze raz przedyskutować z lekarzem swoje wątpliwości, bo ten się tak rozpędził, że zaczął opowiadać o przeszczepianiu żył, a aż na taki zabieg psychicznie Maciek nie był przygotowany.  Tzn. podpisał kontrakt z klubem na kolejny rok, więc za miesiąc zaczną się treningi, a to za mało czasu na wygojenie, po tak dużym krojeniu. Doktor zlecił więc wykonanie tomografii, bo palpacyjnie wyszło mu, że stan ręki odbiega od tego, co pokazują liczne wcześniejsze badania. I wynik tomografii to potwierdził, stan naczyń w Maćka przedramieniu nie kwalifikuje go do operacji. Musiała nastąpić samoistna poprawa, choć sam doktor twierdził, że to się nie zdarza. Ale potem dodał -  u starych ludzi. Więc po jednym dniu pobytu w szpitalu Maciek wyszedł. I sprawę uznajemy za chwilowo zamkniętą.  Zgodnie z zaleceniem lekarza, choć w ujęciu mało medycznym - jest jako tako i nie grzebać, żeby nie pogorszyć. Z tym, że lekarz odradził mu trenowanie. Ale gadaj zdrów, kontrakt Maćka przewiduje tysiąc złotych podwyżki miesięcznie, trudno z tego zrezygnować.



08:20, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 czerwca 2016
larwa

Znowu w mediach fala nieprawdziwych informacji na temat funduszu. Że tylko 15 % środków wydajemy na potrzeby niepełnosprawnych, resztę przejadamy, że w ogóle nie zatrudniamy osób niepełnosprawnych. Akurat pracuję w finansowym, bywa, że robię plan, więc dosyć dokładnie wiem jaki jest podział kasy. Na siebie wydajemy 2,7 %, co jest zdecydowanie odległe od insynuacji podawanych w radiu , a zatrudniamy 13% niepełnosprawnych, z czego wielu na wózkach, a do pracy dowożeni są specjalnym samochodem. Czyżby to było w nawiązaniu do poetyckiego wywiadu, jakiego udzielił nasz prezes dobra zmiana ? Miał powiedzieć, cytuję: „fundusz to larwa, którą on zamieni w motyla”. I oczywiście lamentował, jak to niepełnosprawni są niezadowoleni. Oczywiście, że są. Widzę ze sprawozdań ile wniosków na różne rzeczy jest składanych, a jak niewielka ich część jest realizowana. Z prostego powodu, bo jest za mało pieniędzy, a tego nie rozwiąże ani skłonność do pseudopoetyckich bredni pana prezesa, ani zalew kłamstw.

18:30, kolceroz
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 czerwca 2016
pręt

Po piątkowej wichurze, która w mojej okolicy nieźle dała popalić, na parkingu zwaliły się trzy drzewa, oberwał też mój balkon. Odpadły kolejne, grube  płaty tynku z balkonu powyżej. Szczotką oderwałam jeszcze kilka luźno wiszących. I przy okazji wylazł przerdzewiały pręt zbrojeniowy. Muszę chyba zadzwonić do spółdzielni, niech ktoś to obejrzy, bo nie wiem czy to nie grozi jednak zawaleniem. Kilka lat temu podobno były robione ekspertyzy i wywiesili ogłoszenie, że jest cudnie. Balkony nie zawalą się. Tylko z tymi ekspertyzami to jest tak, że jakoś dostosowują się do rozwoju sytuacji. Pamiętam, że wiele lat temu pisali, że wielka płyta przetrwa  40-50 lat. Teraz, kiedy już z połowa budynków w Polsce musiałaby złożyć się jak domki z kart i odlecieć w kosmos, zaczęli pisać, że trwałość to 80 lat. A nawet spotkałam się z najnowszą, że i 200 lat postoją. Bo były robione remonty, wymiana rur, ocieplenie. Super. Ale jednego nie do się wymienić  haków, które trzymają te klocki do kupy i właśnie prętów zbrojeniowych, które jak widzę na załączonym obrazku, są przerdzewiałe.  



10:50, kolceroz
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 czerwca 2016
charakterek

Monika na konie chodzi teraz bardzo wcześnie rano, albo późno wieczorem, bo w środku dnia trudno wytrzymać w upale. I koniowi trudno i jej. Ale okazało się, że ten koń to sowa. Kiedy o siódmej rano Monika próbuje wyciągnąć go z boksu jest wyraźnie obrażony, nic mu się nie chce, dąsa się na każde polecenie, chociaż w każdej innej sytuacji nie może się doczekać, żeby sobie pobiegać. Czyli koń z charakterkiem.  A Monika coraz gorzej znosi słońce. To znaczy jej skóra.  Już od dawna chroni się jak może, na twarz stosuje filtr pięćdziesiątkę, ale i tak robią jej się czerwone plamy, które długo nie chcą zejść. Nie dla blondynek taki klimat.



09:14, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 czerwca 2016
partycypacja

Głosowałam w budżecie partycypacyjnym, podoba mi się to. Tylko zawsze mam dylemat, do której dzielnicy mam się poczuwać. Administracyjnie należę do Woli, ale Wola w tym miejscu ostrym szpikulcem wbija się w Śródmieście i ja jestem na samym czubku tego szpikulca. Wszystko wokół mnie, to Śródmieście, łącznie z drugą stroną mojej ulicy. A wszelki projekty odnoszące się do Woli, dotyczą jej odległych rejonów, z którymi się nie identyfikuję. Ale ostatecznie przeważyły pszczoły.   W Śródmieściu może być realizowany projekt: Miejskie pszczoły, więc tu zagłosowałam. Zafascynował mnie kiedyś artykuł na temat tego, że na wysoko położonych dachach zakładane są pasieki. I że pszczoły w tych warunkach mają się całkiem nieźle, bo skażenie chemikaliami na polach jest często bardziej dokuczliwe niż miejskimi spalinami, które jako że są cięższe od powietrza, tam wysoko za bardzo pszczołom nie przeszkadzają. A tu mają większą różnorodność kwiatkową niż na wsi, gdzie dominuje monokultura. Pszczołom grozi wyginięcie, więc podpisuję się pod wszystkim, co może je ochronić. A że można było wybrać kilka projektów, więc dołączyłam jeszcze ścieżki rowerowe i projekty dotyczące zieleni.  



13:05, kolceroz
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 czerwca 2016
ogródek

Nowo wybudowany budynek pod moimi oknami (a raczej teraz to my jesteśmy pod ich oknami, zdecydowanie nas przerośli) jest pokryty szkłem, nic w nim jeszcze nie ma i można na przestrzał patrzeć co jest po drugiej stronie. Czyli jaki kolor nieba tam jest. Na pewno jak już się zagospodarują założą żaluzje, czy coś takiego i będzie względny spokój. Na górze widać neon, nazwa nic mi nie mówiła.  Myślałam, że to może jakaś nowa sieć handlowa, a okazuje się, że to największa na świecie międzynarodowa kancelaria prawna. Więc przynajmniej mogę mieć pewność, co do tych żaluzji, skrzętnie będą ukrywać swoje tajemnice. Na dole zrobili fajny ogródeczek, maleńki, bo tam miejsca nie ma, ale są drzewka w donicach, żwirek, krzaczki, a obok wystawili ławkę bujaną i czasem kilka leżaków, do ogólnego użytku. Zapewne chodzi o ocieplenie wizerunku, ale podoba mi się to, że przeznaczają chociaż trochę swoich cennych terenów na upiększenie.  



14:21, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 czerwca 2016
trzepanie

Została zatrudniona firma, która ma przetrzepać nasze tyłki. To znaczy ocenione zostaną stanowiska pracy w sensie przydatności i wartości, czyli ile na danym stanowisku można maksymalnie zarobić.  Kieruje tym pan doktor habilitowany i jak przystało na teoretyka, praktyką nie bardzo go interesuje. A pracy nie da się wykonać tylko teoretycznie, praca to jest praktyka. Na razie bardzo uprzejmie wypisuje wszystkie zadania i czynności ( to jego zapewne autorski podział) które są do wykonania. Problem w tym, że sprawozdania, które składają nam powiaty, w jego pojęciu to jest czynność.  Nazywając rzecz po imieniu: czynność wyjęcia sprawozdania z koperty i wpięcia go do segregatora.  Więc po co tylu pracowników ? Tygodnie naszej pracy, poprawiania z samorządami ich błędów, rozliczania, bilansowania co do grosza tysięcy przelewów,  które w skali całej Polski wpływają do funduszu, wprowadzanie danych  do komputerów, to jest jedna niewielka czynność. Zdaje się, że w końcu udało się przekonać go, że to nie jest jeden ruch. Ale tak jest z każdą rzeczą. Pan doktor habilitowany musząc się wykazać, a trudno jest trafić ze wskazówkami,  jak usłyszy w dwóch wydziałach wspólne słówko, natychmiast proponuje  połączenie. Więc skoro Piotrek obsługuje naszą bazę danych od strony informatycznej (to jest to słówko na które natychmiast zastrzygłby uszami) to wsadziłby go do wydziału informatyków. Tylko, że Piotrek nie jest informatykiem z wykształcenia, nauczył się obsługiwać Access i na tym opiera się nasza praca. To z jego powodu kilkaset samorządów obsługuje sześć osób, a nie kilkanaście jak to było za czasów Excela.  Ale musi być tu na miejscu, inaczej rozłożyłby naszą pracę. Więc ma przykazane, że w razie rozmowy (pan doktor habilitowany podobno z szeregowymi pracownikami  też ma rozmawiać) żadnych zwierzeń o obsłudze Accessa, jest od zestawień statystycznych i tyle.  My też mamy nie mówić, że przelewy wykazywane przez samorządy bilansujemy z tym co jest w  księgowości (one też czasem mają źle), bo natychmiast będzie nas chciał połączyć z wydziałem księgowości. Co w niczym nie ułatwi nam pracy, bo uzgadniać nadal będzie musiały. W końcu dobra zmiana, czy nie, kasa musi się zgadzać.



09:03, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 czerwca 2016
pakiet

Maciek pojechał na urlop do Włoch,  z Anią, jej siostrą i jej mężem i z rodzicami. Tak jak w zeszłym roku, więc widocznie dobrze się razem czują. Cieszy mnie to, że razem z Anią Maciek „nabył” rodzinę. Bo u nas to zawsze marnie wyglądało. Z naszej winy, tj. rodzinnej genetycznej skazy, która powodowała, że najpierw moja matka, a potem ja unikałyśmy kontaktów, aż całkowicie zostały zerwane.  Chociaż zawsze towarzyszyło temu uczucie ogromnej przykrości, że nie potrafię przebywać z ludźmi, że z mojej winy, moje dzieci nie mają ciotek, wujków itp.  No ale jest , jak jest, nic się nie poradzi, więc cieszę się, że chociaż trochę tego Maciek dostanie „w pakiecie z Anią.”



10:21, kolceroz
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 06 czerwca 2016
sobota

Brałam udział we wczorajszej demonstracji. Po rozważeniu za i przeciw uznałam, że trudno, trochę poboli fizycznie, ale psychicznie jest to spora ulga, para uchodzi z gwizdka. Dojazd na Plac Bankowy mam dobry, potem udało  mi się przycupnąć na ławce, bo chociaż trochę się spóźniłam, prawie godzinę czekaliśmy jeszcze na wymarsz. I dużo  ludzi dojechało. Kolejne pociągi metra podjeżdżały zapchane do granic możliwości. Uczestnicy demonstracji  głównie z mojej grupy wiekowej, młodych właściwe w ogóle nie było widać. Nie interesuje ich to, nie pamiętają jak wygląda powolne zawłaszczanie wszystkiego. Małym kroczkami, które mniej bolą. A macki coraz szczelniej oplatają wszystko, zabierają wolność, zmieniają  sposób myślenia, normalizując wszystko co złe. Każde następne pokolenie myśli – ale przecież tak jest od zawsze, widocznie tak musi być. Więc nie zgadzamy się na to, my starzy. Bo za dobrze pamiętamy. Młodzi się obudzą dopiero jak ktoś spróbuje odebrać im to co oni rozumieją pod pojęciem wolności – ograniczyć dostęp do internetu. Nie szkodzi, poczekamy.  I jak zawsze, nieodmiennie jestem pełna podziwu przede wszystkim dla uczestników demonstracji z małych miast. Tu w Warszawie łatwo jest w anonimowym tłumie protestować. W małych ośrodkach wymaga to odwagi.



10:56, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 186