RSS
niedziela, 21 września 2014
praca

W pracy trochę zmian, zostałyśmy przeniesione do innego pokoju. Większego, ale dodali nam (mi i Hance) jeszcze Izkę. Ciężko będzie, z nią trudno się dogadać. Okno zawsze zamknięte, radio na cały regulator, czepia się wszystkiego, czyli wszystko to czego nie znoszę. Choć jak się przyjrzeć jak szurają w innych wydziałach, to trzeba się cieszyć, że u nas ograniczyło się do przeprowadzki między pokojami. Jutro pierwszy raz po 3 miesiącach zwolnienia do pracy. Trochę ssie mnie w żołądku, czyli się boję. Czego?, cóż taka się urodziłam.

11:13, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 września 2014
sprawności

Zdobywam różne sprawności, każda czynność, którą wykonuję po raz pierwszy od czasu operacji, sprawia mi trudność. Nie wiem, brak koordynacji, strach, czy o co chodzi. Ostatnio była to sprawność wchodzącego po drabince. Mam taką małą dwustopniową, przydaje się kiedy muszę zdjąć firanki. Miesiąc temu rozłożyłam ją, patrzyłam i patrzyłam, ale skończyło się na patrzeniu. Nie odważyłam się wejść. A dwa dni temu, po dłuższym przyglądaniu się, w końcu weszłam. Bardzo byłam z siebie zadowolona. No i uprałam wreszcie firanki. Wczoraj wsiadłam, po raz pierwszy od operacji do tramwaju. I zaraz jakaś dziewczyna poderwała się, żeby mi ustąpić miejsce. Wrrrr, bardzo pięknie, że młodzież taka grzeczna, ale ja już myślałam, że robię za nówkę sztukę, a tu taki afront. To był stary typ tramwaju z bardzo wysokimi stopniami. Po płaskim chodzę już dobrze, ale wejście po schodach, ze względu na częściowy niedowład mięśnia, wychodzi mi kiepsko. Potrzebuję jeszcze trochę czasu. 

10:33, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 września 2014
ble

Byłam dziś u 'zakładowego' ortopedy, dał mi zaświadczenie, że mogę już wracać do pracy. Ble, nie chce mi się okrutnie, ale nie ma rady, trzeba wracać. Od stycznia moja firma formalnie będzie w stanie likwidacji, więc lepiej siąść i pilnować stołka. Co prawda mamy nadzieję, że okaże się, że owszem likwidacja była, ale my nadal siedzimy przy tych samych biurkach, tylko szyld nieco zmieniony. Ale różnie może być. Jeśli chodzi o moją zdolność do pracy, to na pociechę została mi świadomość, że zaoszczędziłam 200 zł. Bo po to zaświadczenie powinnam pójść do lekarza, który mnie operował. I wtedy tyle musiałabym zapłacić za wizytę. Prawdę mówiąc chętnie bym doktora jeszcze zobaczyła. Ale płacić 200 zł za 'randkę' to przesada.

17:17, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 września 2014
marzy mi się

Kiedy człowiek zaczyna wreszcie długo wyczekiwany urlop, te 2 tygodnie wydają się oceanem wolnego czasu. Mi do końca zwolnienia zostało właśnie (no, niecałe już) 2 tygodnie i wydaje mi się to niesamowicie mało. Zleci, jak jeden dzień. Nie wiem kiedy zleciały te prawie 3 miesiące zwolnienia. Nie wiem kiedy minęło lato, zbyt byłam zajęta walką z pooperacyjną codziennością. A tu widzę, że drzewa zaczynają tracić liście. Chodzę już mniej więcej prawidłowo. Nie jest to jeszcze chód w pełni zautomatyzowany, tzn ciągle muszę myśleć: wypchnij biodro, prostuj kolano, odbijaj się z palców. Bardzo to męczące, ale jak się skoncentruję, to właściwie już nie utykam. Ogólna sprawność pomaleńku wraca, ale ciągle jeszcze 'kąpię' się siedząc na specjalnym siodełku, opartym o brzegi wanny i polewam się wąskim strumyczkiem, żeby za bardzo nie nachlapać. A tak mi się marzy kąpiel w wannie pełnej gorącej wody. Ale to chyba jeszcze nieprędko. Marzy mi się, żebym mogła spać w dowolnej pozycji. Przez 3 miesiące po operacji trzeba spać na plecach z odwiedzionym nogami. Tak stawia sprawę spora część szpitali. Mój doktor był trochę bardziej łaskawy, już drugiego dnia po operacji mogłam na chwilę położyć się na zdrowym boku z klinem pomiędzy kolanami. I to naprawdę olbrzymia ulga, nie wyobrażam sobie jak bym wytrzymała, gdybym trafiła na lekarza, który zezwalałby tylko na spanie na plecach. Moja znajoma na takiego właśnie trafiła. No, ale oczywiście daj kurze grzędę... mogę na jednym boku, to marzy mi się żeby na drugim też mogła. I to już niedługo. I żebym mogła ukucnąć, czy uklęknąć, bo zupełnie nie mogę się dostać do szafek na poziome podłogi. Ale to jeszcze nieprędko.

11:34, kolceroz
Link Komentarze (7) »
czwartek, 04 września 2014
kaktus

Maćka kolano jest w fatalnym stanie. Poprzedni sezon jakoś przetrzymał, ale teraz są w Pluslidze, obciążenia treningowe wzrosły. Najgorsze są treningi na siłowni. W poprzednim sezonie na siłownię chodzili bez trenera, więc Maciek wszystkie ćwiczenia, które mu przeciążały kolano, pomijał. Ale teraz mają dwóch trenerów, więc musi wszystko robić. Trenują dopiero czwarty tydzień, a kolano spuchło mu tak, że ledwo się zgina, z tyłu torbiel sterczy mu niczym kaktus. Musiał w końcu powiedzieć trenerowi o tym kolanie i na siłowni trochę mu odpuścił. Wysłali go na USG, ale zwykłe USG niewiele u niego wykazuje. Je nieprawdopodobne ilości środków przeciwzapalnych, takich na receptę. Wszyscy siatkarze po 30-ce mają problemy z kolanami, więc wymiana informacji kwitnie. Nie wiem jak on przetrzyma ten sezon, ale wreszcie pojawiła się myśl, że potem będzie musiał zrezygnować. 

16:39, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 września 2014
uliczki

Trudno opisać co się dzieje na uliczkach mojego osiedla. Od czasu kiedy, z powodu budowy metra, zamknięto główne ulice, spora część ruchu przeniosła się do nas, więc ruch jest tu jak w centrum. A teraz doszedł jeszcze ciężki sprzęt wielkie dźwigi, betoniarki, koparki wszelkich rozmiarów. Wszystko to jeździ na ten drugi plac budowy od strony osiedla. Teren jest niewielki, więc ten sprzęt jest ciągle przerzucany w inne miejsce, a potem znowu wraca. I kiedy taki wielki pojazd, ze złożonym dźwigiem próbuje przejechać osiedlową uliczką, wzdłuż której oczywiście są zaparkowane z obydwu stron samochody, co dodatkowo ją zwęża, a w tym czasie sznur osobowych ( w obydwie strony) też uparcie chce jechać, to czasem tak się to wszystko zakleszczy, że przez długi czas nie potrafią rozgryźć kto powinien gdzie zjechać, żeby to wszystko rozplątać. Dziw, że jeszcze sobie łbów nie pourywali.

16:38, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 sierpnia 2014
w zaparte

Nie umiem pogodzić się z tym co dzieje się na Ukrainie. Z bezradnością i cierpieniem ludzi, z bezradnością tzw. świata. Bo niby co można zrobić? doprowadzić do wojny jądrowej ? Putin zawsze pójdzie o krok dalej, konsekwencje go nie obchodzą. Rosja w końcu przegra. Ekonomicznie, więc zajmie to lata niestety. Wobec tego co się dzieje, każde państwo zrobi wszystko, żeby uniezależnić się od rosyjskich surowców i w końcu tego dokona, choć nieprędko. Ale kiedy to nastąpi zadęcie imperialne Rosji zawali się.  Ale broń mógłby 'świat' Ukrainie dostarczać i tak jak Putin iść w zaparte - jaka broń? to nie my.

14:44, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 sierpnia 2014
przypadłość

Podpadłam wiceprezesowi funduszu. Nie ma mnie w pracy, a dokonałam tego. Zdolna jestem. Dyrektorka została wezwana na dywanik, z tego powodu, że troje pracowników naszego wydziału za długo przebywa na zwolnieniach. Dwoje z nich już wróciło do pracy, skrupiło się więc na mnie. Dyrektorka próbowała tłumaczyć wiceprezesowi, że jestem po operacji, a jej znajomy po takim zabiegu był na zwolnieniu przez 6 miesięcy. Ale wice zakrzyknął, że wystarczą 4 tygodnie,  on się na tym zna (jest ekonomistą z wykształcenia). I że naśle na mnie kontrolę ZUS. Tyle zachodu dla mojej skromnej osoby, no doprawdy. Cóż miałby taki urzędnik sprawdzać? Że jestem w domu? nie muszę. W zwolnieniu mam zaznaczone, że mogę chodzić. Gdybym chodziła na rehabilitację (powinnam) to nie byłoby mnie w domu 2-3 godzinny dziennie. To po co on miałby tu przychodzić? Żeby pocałować klamkę, zgodnie z przepisami? Może co najwyżej sprawdzić w szpitalu czy taka operacja się rzeczywiście odbyła. A skoro się odbyła, to taki kontroler wie, że rutynowe zwolnienie po endoprotezie wynosi 3-6 miesięcy. A ja jestem na zwolnieniu dopiero 2 miesiące i 4 dni. I dla niego temat będzie zamknięty. Ale co zrobić jak pan wiceprezes zna się na wszystkim lepiej? Na taką przypadłość nie ma rady.

16:24, kolceroz
Link Komentarze (4) »
niedziela, 24 sierpnia 2014
czucie

Codziennie rano łażę po mieszkaniu tam i z powrotem, od nowa uczę się  chodzić. Jest coś takiego jak czucie podłoża, amputowanych trzeba jak najszybciej zaopatrzyć w tymczasową protezę, właśnie dlatego żeby nie utracili zdolności czucia podłoża. U mnie przepływ informacji od stopy do głowy został przerwany przez endoprotezę, więc co rano mój mózg próbuje odgadnąć o co też może mi chodzić kiedy tak uparcie próbuję trafić nogą w podłogę. Dopiero po dobrej godzinie mój chód staje się mnie więcej płynny.

10:01, kolceroz
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 sierpnia 2014
przystrzyżenie

No to mogę teraz dalej oddawać się 'przyjemności' wysłuchiwania odgłosów metrobudowy, a jak mi się sprzykrzy to przejdę do drugiego pokoju i posłucham drugiej budowy. Metrotrawniczki okazały się bezczelną samosiejką. Zostało przystrzyżone, przekopane, ponownie nawieźli na nie ziemię i teraz sadzą różne krzaczki. Część jezdni ma już namalowane znaki, ale reszta dalej hurgocze.

11:56, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 161