| < Maj 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
RSS
poniedziałek, 02 maja 2016
doktor

Kilka lat temu u Maćka zaczęły się problemy z kolanami, typowe dla siatkarzy w jego wieku. I też chodził od lekarza, do lekarza, robił kolejne badania, które wykazywały różne fatalne rzeczy w jego stawach, ale żadne lekarz nie potrafił jednoznacznie powiedzieć co z tym robić. Jeden proponował usunięcie łąkotki, inny wyrównanie powierzchni stawowych. Żaden nie był przekonany o skuteczności sugerowanego leczenia.  Czyli tak sobie strzelali. Wdawało się, że o dalszym trenowaniu nie ma mowy, nawet chodził z trudnością. W końcu trafił do ortopedy, który przez wiele lat był lekarzem kadry narodowej siatkarzy. Ten od razu machnął ręką, powiedział jaka operacja? chce pan grać? I teraz co roku, kilka dni przed rozpoczęciem kolejnego sezonu robi mu zastrzyki do stawu. Warte swojej ceny. Coś jakby tam wytwarzała się pianka ochronna, licho wie co. Ale działa.  Więc w przypływie bezradności Maciek poszedł do niego z tą swoją ręką. I tu też pan doktor, nie miał wątpliwości co robić. Na pieczątce ma ortopeda, ale praktycznie specjalizuje się we wszystkich  dolegliwościach siatkarzy. Od razu mu powiedział, że o ile zator ręki jest niezwykle rzadki, o tyle u siatkarzy zdarza się to dosyć często.  Jak w bloku piłka atakująca uderzy w metalową linkę, która jest w górnej części siatki, a ta linka z olbrzymim impetem wbije się w rękę blokującego siatkarza, to tak się to właśnie może skończyć.  Zlecił mu ponowne wykonanie badań, u „swoich” diagnostów. Ale czytając opis widać, że warto było robić te ponowne badania. Jasność obrazu zmian w tętnicach bez porównania z całą stertą poprzednich badań.   Prawdopodobnie będzie go operował, chociaż uprzedza, że z tym starym zatorem w tętnicy łokciowej, to już niewiele da się zrobić. W każdym razie robił już takie operacje, jego siatkarze grają nadal. Więc teraz Maciek musi zrobić jeszcze jedno badanie, potem doktor podejmie decyzję.  



09:57, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 maja 2016
dęby

Na końcu jednej z moich rowerowych tras leży niewielki park, cały wysadzany starymi dębami. I jak na razie nie ma na nich ani jednego listka, choć wszystko w koło zielone i kwitnące. Mam nadzieję, że to taka natura dębów, że późno witają się z wiosną. Że nic im się nie stało.

15:25, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 kwietnia 2016
wypis

Maciek wyszedł ze szpitala bez żadnej poprawy. A nawet jest gorzej, bo ręka pali go od środka. Po wyjęciu cewnika robili mu jakiś zabieg, którego przebieg mógłby być podstawą do scenariusza typu Daleko od noszy, czy coś takiego. Był w niepełnym znieczuleniu i słyszał, jak ciągle na zmianę lekarze poprawiali się (Włodek nie tu, bardziej w prawo, za chwilę znowu inny Marek nie tu bardziej w lewo. I tak kilkanaście razy). Po tym wszystkim ręka spuchła, rozbolała go, tak, że nic prawie nie może nią robić. Podawali mu antybiotyki na zmianę z kortizolem, bo myśleli, że to może reakcja uczuleniowa. Kilka razy mówił o tym na obchodzie, że ta ręka tak bardzo mu dokucza. Więc w końcu ordynator z lekka obrażony stwierdził, że nie mają mu już nic więcej do zaproponowania i wypisał go. Czyli jesteśmy w punkcie wyjścia. Jak Maciek szedł na tą chirurgię naczyniową wydawało nam się, że złapaliśmy Pana Boga za piętkę, że za kilka dni wszystko będzie dobrze. A tu nic. Przy czym nie twierdzę, że ci lekarze tacy są beznadziejni, bo na sali Maćka leżał 16-letni chłopak, któremu wykryli poważną chorobę, a też przedtem tułał się miesiącami wraz ze swoją matką po lekarzach. Badania nic nie wykazywały, więc szkoła chłopaka skierowała jego i matkę do poradni psychologicznej, że niby wmawiają sobie chorobę. A tu jeden lekarz kazał zrobić badanie, które już mu robiono, nie na leżąco, tylko na stojąco no i okazało się, że jest jakiś ucisk na pień współczulny, schorzenie, które dotyka tylko dorosłych, więc u dzieciaka tego nie podejrzewali. Więc generalnie nie wieszam psów na tym szpitalu (na ordynatorze tak) tylko po prostu urazy nękające sportowców są tak specyficzne, że lekarze ogólni nie radzą sobie z nimi.

10:19, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
guzik

Nic to nie dało. Męczył się trzy dni, nie wolno mu było wstawać z łóżka, do tego doszło zapalenie, ręka cała spuchła, bolało tak, że nawet zastrzyki przeciwbólowe nie pomogły. I guzik. Kawałeczek świeżego zatoru odpuścił, ale nie na tyle, żeby udrożnić tętnicę, a drugi stoi jak wmurowany. Tak to jest ze starymi zatorami. Lekarz, który go prowadzi, coś tam mamrotał, że to nic nie da. Ale to jest szpital, czyli folwark pańszczyźniany, decyduje wyłącznie ordynator, stary dziad. Dziś wyjmą cewnik, przy tej okazji zobaczą czy coś jeszcze można zrobić, ale bez cięcia, o czym od początku mówił Maćka lekarz, że to największa szansa.

11:38, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 kwietnia 2016
cewnik

Stan Maćka ręki gwałtownie się pogorszył, zrobił badanie, które to potwierdziło. Zadzwonił do tego lekarza, który niedawno uznał, że nie podejmie się operacji, kazał mu przyjechać do wawy, do szpitala w którym pracuje. No i szczęśliwie były wolne miejsca, przyjęli go. Oglądało go kilku lekarzy cmokali, wydziwiali, w końcu założyli cewnik - od lewej pachwiny do prawego przedramienia. Zadziwiająca jak dla mnie "droga na skróty". Wprowadzają tędy lekarstwo. Po trzech dniach zobaczą czy się poprawi, jak nie to będą operować.

09:59, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 kwietnia 2016
uwolnienie

Wreszcie uwolnię się od męża zaufania. No, to znaczy, żaden mąż mi nie dokucza zaufany, czy nie. To ja przestanę być mężem zaufania. Będą nowe wybory, koleżanki uprzejmie zaproponowały zgłoszenie mojej kandydatury, ja mało uprzejmie kazałam cmoknąć się w piętkę. Więc już właściwie z głowy. To spora ulga, szczerze dość miałam taplania się w czyimś życiu,  mierzenia się z cudzymi emocjami, bardzo silnymi w takich sytuacjach, kiedy człowiek latami jest gnębiony i nic nie potrafi z tym zrobić.

09:16, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 kwietnia 2016
czysto

W pracy odbywało się malowanie pokoi, wymiana wykładziny. Teraz, kiedy już po wszystkim, miło jest popatrzeć na czyste pomieszczenia, ale konieczność ponownego pakowania wszystkich gratów była mało przyjemna. Przecież nie minęły jeszcze cztery miesiące, kiedy ja i Hanka przeprowadzałyśmy się z 11 piętra. A byłyśmy tam też raptem 3 miesiące. Więc powtarzalność tej zabawy jest bardzo nużąca.

13:35, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 kwietnia 2016
wstyd

Arcybiskup Paetz nie weźmie jednak udziału w uroczystej mszy z okazji rocznicy chrztu Polski. Ale nie jest to wynik rozsądku polskiego kościoła. Nie. Arcybiskup butnie i arogancko stwierdził, że jest u siebie, więc może robić co chce. Niewątpliwie nie wypowiedziałby takich słów, gdyby nie czuł poparcia swoich koleżków. Bo w końcu cóż wielkiego się stało? Obmacał arcybiskup kilku kleryków i zaraz wielkie halo. A przecież jest na swoim, może macać kogo chce. I niech sobie  piszą do Watykanu komu to się nie podoba. Szczęśliwie jednak Watykan zareagował natychmiast i zabronił. Nie tylko teraz, ale i na przyszłość. Władcy naszego kraju zrobili się bardzo wielkopańscy -  świeccy uważają, że nie będzie jakaś Unia pluć im w twarz, a książęta kościoła mniej więcej to samo myślą o Watykanie. Ale chyba jednak nie odważą się tego powiedzieć głośno. Chociaż zapewne niejednemu przychodzi do głowy, że Anglicy to umieli się urządzić, kiedy to kilka wieków temu uwolnili się spod kurateli Watykanu tworząc niezależny kościół. Naszym pewnie też się to marzy, ale odwagi zabraknie.

18:30, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 kwietnia 2016
szkoda

Lekarz, u którego Maciek był na konsultacji, a który miał się podjąć wykonania zabiegu na jego niedrożnych tętnicach przedramienia, wycofał się. Był na jakimś sympozjum i po konsultacji z innymi  chirurgami naczyniowymi doszedł do wniosku, że nie chce ryzykować, bo nie wiadomo czym to mogłoby się skończyć. Szkoda. 

09:56, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 kwietnia 2016
rowery

Już się wystraszyłam, że miasto zmniejszyło dotację do wypożyczalni rowerów. Przez bite trzy dni nie było ani jednaj dostawy, chociaż przez cały marzec 2-3 razy dziennie podjeżdżał samochód i zapełniał stojaki, co zapewniało jaką taką płynność. A tu raptem nic. Niby co jakiś czas ktoś podjeżdża i oddaje, ale nawet nie zdążę mrugnąć, a już rower znika. Więc powiało lodowatą pustką. W okolicy kilku przystanków tramwajowych rowerów brak. No ale już, skończył się strajk, czy co to tam było. Niezbyt często, ale jednak dowożą. Cieszę się, bo lubię jeździć. Pomysł z wyrabianiem karty rowerowej niezbyt mi się podoba. Kiedyś przed około 100 laty miałam taką kartę, bo dawniej było to obowiązkowe. Ale teraz już by mi się nie chciało zdawać egzaminu. A bezpieczeństwa to nie poprawi, bo przecież większość ludzi ma prawo jazdy. A jednak jak wsiądą na rower to dostają małpiego rozumu. i znajomość przepisów nie pomaga.

17:14, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 184