RSS
piątek, 19 grudnia 2014
inna wersja

W firmie mamy tylko jedną względnie dużą salę tzw. konferencyjną, mieści się tam ze 30 osób. Przez dwa ostatnie dni miało się tam odbywać szkolenie. Nie pałam nadmiernym podziwem do szkoleń, ale czasem się przydają. Ale okazało się, że związek zawodowy solidarność (w zarządzie tego związku jest new kier), ma życzenie na wspólną wigilię, więc szkolenie zostało skrócone. Na pytanie koleżanki, która miała akurat spore oczekiwania jeśli chodzi o pobierane tam nauki, jak tak można, new kier odpowiedziała zupełnie poważnie - liczą się priorytety. Muszę powiedzieć, że zatkano nas. Powiedzieć otwarcie, że służbowe sprawy są mniej ważne, niż wspólna imprezka związkowców, hm bardzo ciekawe postawienie sprawy. Choć oczywiście my mamy zupełnie spaczone spojrzenie na problem. Na spotkaniach związkowców są załatwiane bardzo ważne służbowe sprawy, a mianowicie jak wyrzeźbić kolejną ścieżkę awansu dla kolesi, jak zdobyć dojścia na wyższy szczebel zarządzania itp. Już od dawna tylko tym zajmuje się związek Solidarność. Solidarność tak, ale tylko ze swoimi i to tymi, którzy są na fali.

10:34, kolceroz
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 grudnia 2014
podgatunek

Wczoraj odbyła się wigilia dla pracowników, można by rzecz huczna - wszyscy mieliśmy przejść do wynajętej, w Pałacu Kultury, sali. Ktoś musiał zostać na dyżurze, więc oczywiście natychmiast się zgłosiłam. Ot taki odruch samotniczki, ale okazuje się, że bardzo dobrze zrobiłam. Otóż, oprócz poczęstunku była wspólna modlitwa i życzenia złożone przez biskupa. Ciągle się mówi o delikatności uczuć osób wierzących, które co i rusz są urażane, ale z uczuciami ateistów nikt się nie liczy. My ich nie mamy. Gdybym była na tej wigilii po prostu bym wyszła. Bo kiedy się zaprasza wszystkich pracowników, to zwykła grzeczność nakazuje wziąć pod uwagę, że w tak dużej grupie ludzi znajdą się niewierzący, wierzący inaczej, albo po prostu ci, którzy uznają religię za prywatną sprawę i nie  odczuwają potrzeby aby się z nią afiszować. Często w takiej sytuacji słyszę - a co mi szkodzi. Kiedy na pogrzebie biorę udział w mszy, to z własnej woli wchodzę do kościoła, jest to mój wybór i oczywiście nic mi nie szkodzi. Ale stawianie w sytuacji przymusowej, że muszę wziąć udział w obrzędzie religijnym, jest dla mnie oburzające. Kiedy zaprasza się do domu wiele osób i jedna z nich jest wegetarianinem, to żadna gospodyni w takiej sytuacji nie postawi przed nim talerza pełnego mięsa ze słowami - a co ci szkodzi, zjedź. Uznane byłoby to za grubiaństwo, a nie po to zaprasza się gości. Uznaje się prawo tej zdecydowanej mniejszości do własnych poglądów. Z ateistami nie trzeba się liczyć jesteśmy podgatunkiem, niepolakami, właściwie nie ma nas. Na pewno nigdy nie skorzystam z żadnego zaproszenia pani prezes.

09:33, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 grudnia 2014
obrót

Żuraw tyle już czasu stoi, a mury ciągle jeszcze nie pną się do góry. Koparki zostały już z dołu usunięte, więc znak, że dalej nie pogłębiają. Żuraw opuszcza metalowe pręty, czasem przybywa pajęczyca i wtedy jęczy głośno prze pół nocy przerzucając przez swoje trzewia dowożony przez betoniarki beton. Przez pewien czas w dole było toi toi, czyli sporo tam musieli mieć do roboty, ale dół jest zbyt głęboki, więc nie widzę co. Ciekawi mnie tylko dlaczego zawsze na noc big ramię żurawia jest obracane o 180 stopni. Sterczy wtedy ponad podwórkiem, parkingiem. Taki obrót olbrzymiego ramienia wymaga sporo zachodu, więc musi być jakiś powód. Może przeciwwaga jest bardziej niebezpieczna i dlatego zostaje umieszczona nad dołem?

11:23, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 grudnia 2014
klamra

Byłam na pogrzebie Hani męża. To już ósmy pogrzeb wśród mojej mniej więcej grupy rówieśniczej. Pamiętam jak w okresie moich studiów nastąpił wysyp zaproszeń na śluby kolejnych znajomych. Było tego tak dużo, że w końcu znużona powtarzalnością imprezy przestałam przychodzić. Minęły lata i teraz zaczynają się sypać zawiadomienia o pogrzebach. Swoista klamra czasu.

10:40, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 grudnia 2014
zmiana

Drużyna w której Maciek gra, całkiem dobrze radzi sobie w PlusLidze. Zajmują mocną pozycję w środku tabeli. A ponieważ wielcy, czyli szczyt tabeli podchodzą zawsze trochę lekceważąco do nowych, udaje im się wygrywać z nimi, albo przynajmniej urwać jeden punkt, jak to było w sobotnim meczu z liderem ligi. Będzin, który razem z nimi awansował zupełnie się pogubił. Są na ostatnim miejscu z symboliczną liczbą punktów. Z tym, że Maciek najczęściej klepie ławę. Cóż, zmiana pokoleniowa. Kiedy on zaczynał grać zawodowo, jego zmiennikiem był trzydziestolatek i szybko to Maciek stał się głównym rozgrywającym. Teraz to on musi patrzeć na grę młodszego kolegi.

09:59, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 grudnia 2014
likwidacja

Moje długie zwolnienie spowodowało, że nawet nie zauważyłam kiedy, odstąpiono od likwidacji funduszu. Kolejny już raz. Naprawdę trudno zliczyć ile to już razy od 91 roku fundusz w mniej czy bardziej zaawansowany sposób był stawiany w stan likwidacji. Obecne zdmuchnięcie nas z powierzchni ziemi, które miało obowiązywać od przyszłego roku, miało formę ustawy zatwierdzonej przez Sejm, więc wydawało się, że już nic nas nie uchroni. A jednak. Ale jestem zupełnie spokojna, że nie bacząc na brak  skuteczności dotychczasowych likwidatorów, znajdą się ich następcy.

11:24, kolceroz
Link Komentarze (2) »
środa, 10 grudnia 2014
przeprowadzka

U nas znowu przeprowadzka, new kier przy tej okazji chciała ukręcić dla siebie gabinecik, chociaż u nas żaden kierownik działu nie ma oddzielnego pokoju. Ale wg niej szeregowych pracowników z pełnym szacunkiem rzecz jasna można upchać jak śledzie w beczce, bo jej się należy. Tym razem ulało się dyrektorce, dość miała szarogęsienia się na jej włościach. Opierniczyła new kier i tak jej to zgrabnie poszło, że niedługo z  byle powodu zrobiła to ponownie. Aż miło patrzeć jaka uprzejma jest teraz nasza szefowa. Ciekawe na jak długo tego wystarczy.

10:51, kolceroz
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 grudnia 2014
elektryczność

Siedział sobie Maciek w domu, usłyszał jakiś hałas na korytarzu i nagle pstryk, nie ma prądu. Myślał, że awaria, ale coś go tknęło, wyskoczył na korytarz, a tu okazuje się, że z powodu niezapłaconych rachunków odcięli im prąd. Oczywiście wszystko co trzeba płacili w terminie, tyle, że właścicielom mieszkania. A tamci coś zawalili. Na dokładkę w międzyczasie rozwiedli się i nie wiadomo z którym z nich rozmawiać. W końcu stanęło na tym, że z byłym mężem. Ale ten nie odbiera telefonu, a u nich w mieszkaniu, jak nie ma prądu, to i nie ma ogrzewania i kuchenki gazowej też nie da się włączyć, bo zapalnik jest elektryczny, więc rozmrażającej się żywności nie ma jak ratować. Właściciel pisał tylko sms-y, że wszystko już załatwił zaraz przyjdzie monter i podłączy. No cóż, po kilku godzinach rzeczywiście się zjawił, ale było już nerwowo.

14:51, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 grudnia 2014
przykre

Zmarł Hani mąż, raczej niespodziewanie. Znalazła go rano w kuchni. Miał zaawansowany i szybko postępujący reumatyzm, więc może to osłabiło mu serce. Nie wiadomo co się stało. Hanka zupełnie załamana. Nie wiem jak się pozbiera.

16:30, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 grudnia 2014
drukarka c.d.

Ścięłam się z tą głupią, czytaj new kier. Poszłam zapytać co z naszą drukarką. Zaczęła na mnie wrzeszczeć, że tak się nie załatwia spraw, że trzeba okazać szacunek ???? co ma drukarka do szacunku? hm no przyznaję, że mnie zatkało. Ponieważ jestem istotą ugodową zaproponowałam, żebyśmy to spokojnie wyjaśniły. Ale  ona nie umie spokojnie. Napastliwym tonem zaczęła mi robić wykład o tym jak to powinnyśmy okazywać szacunek przełożonym, zaczynając od zachowania drogi służbowej. Próbowałam ją przystopować, że akurat w tym wypadku liczyła się szybkość, która była jedyną szansą na realizację zakupu jeszcze w tym roku. Ale gadaj zdrów, na mózg jej padło z tym szacunkiem. Drukarka nie ważna, ważny szacunek. Tak jakby to było coś co można wymusić. Też ją opierniczyłam i oficjalnie oświadczyłam, że bez sprawnej drukarki w pokoju nie zdążymy rozliczyć w terminie sprawozdań. Nadęła się. Dopiero po czasie do niej dotarło, że problem zgłoszony przełożonej staje się jej problemem nie moim. Zaczęła latać jakby jej soli nasypało na ogon, żeby naprawić starą drukarkę, żeby wystosować ponownie pismo. To akurat zajęło je kilka dni. Idiotka. Właśnie przyszedł informatyk powiedzieć, że w tym roku już nie da rady kupić nowej. 

13:54, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 165