| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
RSS
niedziela, 26 marca 2017
skwerek

Doczłapałam się wreszcie na rowerze do mojej ulubionej dąbrowy. I uff, co za ulga, pierniczone lexszyszko jej nie dopadło. Na ostatnim odcinku przed skwerem jest wreszcie porządna ścieżka rowerowa, bo do tej pory dojeżdżało się zdezelowaną, porośniętą krzakami alejką. Z której raptem wyskakiwało się na tory tramwajowe. Teraz krzaki wycięli, stoi znak stopu. Który rowerzysta przestrzega tego znaku? Nie wiem, ale ja tak. Bo kiedy pierwszy raz jechałam tą trasą, kilku sekund brakowało, żebym zupełnie zrelaksowana wjechała pod rozpędzony tramwaj, którego zupełnie się tam nie spodziewałam. Tramwajarz też w żaden sposób nie mógł podejrzewać, że z krzaków przy torowisku może wyskoczyć rowerzysta. Więc teraz grzecznie i podręcznikowo zatrzymuję się patrzę w lewo, potem w prawo i potem znowu w lewo i dopiero przejeżdżam. Pączków na dębach jeszcze nie ma, ale one tam jakoś późno się pojawiają.

10:21, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 marca 2017
spacer

Kilka miesięcy temu Monika wzięła Chicę na spacer w pobliżu domu. Tam jest plac zabaw, biega sporo psów. Traf chciał, że suka, wtedy jeszcze nieduży szczeniak, przebiegła tuż przed rowerem 13-letniego chłopca. Przestraszył się, przewrócił i okazało się, że złamał rękę. Przyjechało pogotowie, policja, bo u nich się wzywa w takich sytuacjach. Spisali Monikę, miała przyjść na posterunek na rozmowę.  Tam był zakaz spuszczania psów ze smyczy, ale Hiszpanie z równym szacunkiem podchodzą do zakazów jak my, więc wiele psów biegało tam luzem. I był tam również zakaz jazdy na rowerze, więc szkoda dzieciaka, ale wina była obopólna, albo niczyja. Policja na początku bardzo naskoczyła na Monikę, ale potem jak zobaczyli, że to taki nieduży (wtedy) pies, to spuścili z tonu. Poza tym na rozmowę na posterunek Monika poszła razem z Mario, właścicielem psa, a mundurowi ze sobą trochę inaczej rozmawiają. Ale okazało się, że rodzice chłopca chcą wnieść pozew do sądu o odszkodowania. U nich jak pies spowoduje szkodę u rowerzysty na ścieżce rowerowej, to przyznawane są wysokie odszkodowania. Więc Monika była nieźle wystraszona. Na szczęście Mario zachował się w porządku, cały czas twierdził, żeby się nie przejmowała, że to jego pies, więc on będzie płacił. Ale wiadomo, że różnie mogło być, takie sprawy mogą popsuć związek. Ale chyba rozeszło się po kościach, bo minęło pół roku, a pozew nie wpłynął, więc chyba ktoś wytłumaczył rodzicom dziecka, że szans na odszkodowanie za dużych nie mają. Chłopak jechał w miejscu, gdzie był zakaz i to on raczej zagrażał bawiącym się tam dzieciom. I był bez kasku, a tam dzieci mają obowiązek noszenia kasku podczas jazdy na rowerze. Mam nadzieję, że ta sprawa już nie wypłynie.

21:58, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 marca 2017
kwiaty

Monika  kupiła mnóstwo kwiatów  doniczkowych, obstawia nimi całe mieszkanie. Nawet w łazience, na półeczce. Wiele z nich to rośliny kwitnące, jest piękna gardenia.  Już  kiedyś miała dwa podejścia do roślin, ale nie wiadomo kiedy więdły.  Monika zapoznaje się z zasadami pielęgnacji poszczególnych gatunków, może tym razem dłużej się to wszystko utrzyma.

 

I ładnie zagospodarowała balkon. Bardzo był zaniedbany, w jej bloku wszystkie są przewidziane do remontu, mają uszkodzone barierki. Postawiła kratki, po których będzie się wspinał bluszcz, zawiesiła lampiony, ładowane światłem słonecznym.




14:27, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 marca 2017
Chica

W Walencji znowu ich szalone święto sprowadzające się do tego, że przez kilkanaście dni strzelają z petard. Chica, pies Maria, strasznie to przeżywa. Przenieśli ją do mieszkania Moniki, bo u niej na jedenastym piętrze trochę mniej słychać, ale i tak jest tak przerażona, że nie daje się wyprowadzić na spacer. Wczoraj Monika wynosiła ją na rękach, a jest to całkiem spory pies. Ale i tak nic to nie dało. Pies się nie wysiusiał. Strzelają z wielu stron i sunia jak oszalała miotała się, ciągle uciekając przed kolejnymi strzałami.  A jak  Monika wzięła ją na smycz, to natychmiast pociągnęła do domu. W końcu po 30 godzinach posiusiała się w mieszkaniu. Mario daje  jej walerianę, w ilości prawie jak dla dorosłego człowieka, ale dopiero kolejne zwiększenie dawki pozwoliło biednemu psu zasnąć na trochę.



11:54, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 marca 2017
rowery

Nooo rozpoczęłam wreszcie sezon rowerowy, tzn rowery są już od 1 marca, ale jakoś siłą rozpędu chodziłam na basen. A aż taka pracowita nie jestem, żeby i tu i tu. W końcu raz spróbowałam, ale zamiast wypożyczyć, stacja uparcie chciał mnie zarejestrować. Okazało się że na swoim koncie trzeba uzupełnić dane o pesel. No i dziś obudziłam się jakoś nieprzyzwoicie wcześnie i już o 6 byłam na rowerze. Fajnie, nowiutkie rowery, panel też nowy i na razie działa bez zarzutu. Pojechałam do Ogrodu Saskiego i tam na szczęście lexszyszko nie dotarło. Ale pod pałacem kultury, kiepsko. Prymitywny debil.



08:43, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2017
chwila

Wygląda na to,  że nadeszła wreszcie chwila kiedy to, zupełnie nie chce mi się pisać. To nie jest zwykłe lenistwo, to jest lenistwo do kwadratu. Dziś idę na plac Konstytucji wyparskać swoje wkurzenie na pisiland.



11:59, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lutego 2017
pisanie

ZUS w swoich pismach do klientów ma zacząć przemawiać ludzkim językiem.  To jakieś odgórne zarządzenie. Bardzo słuszna inicjatywa. Przez krótki moment u nas też pisma były pisane zrozumiale, ale nie trwało to dłużej niż dwa tygodnie. Potem wszystko wróciło do normy. Przepis za przepisem przytaczany w pełnym brzmieniu, co powoduje, że sami ledwo rozumiemy o czym piszemy. Ciekawe czy pan prezes od motyli, stanie frontem do klienta, bo aż się zachłystuje, że tylko to go interesuje i nakaże wreszcie swoim urzędnikom pisać do ludzi po ludzku.



12:57, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 lutego 2017
zmiana

Znowu przeprowadzka od wicka do wacka. Tak nas podsumował pracownik działu technicznego. Bo, oczywiście, u mnie w pracy znowu przenosiny, w myśl zasady: rok bez przeprowadzki jest rokiem straconym. Więc jutro będziemy wachlować między pokojami. Przy czym tym razem głupota tego zamierzenia bije na głowę wszystkie wcześniejsze przeprowadzki. Żadnego istotnego powodu  takiego zamieszanie nie potrafię znaleźć. I to jest właśnie jeden z idiotyzmów, który powoduje, że zupełnie nie chce mi się już tu pracować.



11:14, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lutego 2017
nie chcę być motylem

Z wielkimi fanfarami i z dumnie wypiętą piersią prezes obniżył nam wynagrodzenia. To znaczy w jego pojęciu dostaliśmy podwyżki, pierwsze od wielu lat. Rzeczywiście na papierze dołożyli nam jakieś 250 zł brutto. Ale odebrali nagrody. Czy urzędnikowi należą się nagrody? Nie. Rozumiem wszystkich, których to wkurza. Ale kiedyś dawno temu ktoś wpadł na wyborny pomysł, żeby wynagrodzenie podzielić na dwie części. Druga, czyli tzw. nagrody wypłacane po uważaniu przełożonego, co oczywiście dawało im bardzo wygodny bat na pracownika.  Nagrody podwyższały nasze byle jakie wynagrodzenia o jakąś jedną czwartą, co i tak nie pozwalało przekroczyć średniej krajowej. A teraz nagrodę będzie można dostać tylko za jakieś ponadnormatywne zasługi. Czyli niby za co? Mamy umyć prezesowi samochód, wyglansować buty? Mam szczerze dość tych wszystkich znakomitych uzdrawiaczy firmy, którzy zmieniają się po każdych wyborach. Obecny prezes oczywiście nie rozstaje się ze swoim ulubionym powiedzonkiem, że fundusz to larwa, która tylko wchłania i wydala, a on ją przemieni w motyla. Więc myślę już tylko o tym, żeby przejść na emeryturę. Prawdopodobnie w tym roku.

 



10:15, kolceroz
Link Komentarze (2) »
środa, 08 lutego 2017
kombinacje

Miło jest patrzeć  jak PiS potyka się o własne nogi, jak jego zwolennicy, potępiają ich pomysł. To, że warszawiaków wkurzy pomysł powiększenia miasta o liczne sąsiednie powiaty, było oczywiste. Ale piękne jest to, że zdecydowaną  większość  tychże miejscowości, pomysł wcielania do metropolii wkurzył tak bardzo, że PiS musi się teraz raczkiem wycofywać, ze swojego zamachu na Warszawę. Najpierw przyznają, że nie są w stanie wygrać w wawie bez kombinacji, a potem im się ta kombinacja nie udaje. Kombinacja, która miała być jeszcze poparta spektakularnymi aresztowaniami urzędników wplątanych w prywatyzację. Jedni z nich być może winni, inni nie, ale aresztowania byłyby długo i soczyście wałkowane w mediach. A PiS występowałby w roli uzdrowiciela, chorego warszawskiego układu. Chociaż uzdrawianie zdecydowanie powinni zacząć od siebie.



10:32, kolceroz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 194